Krajobrazy Górnych Łużyc – energetyczne pejzaże – przestrzenie bez ludzi
Kategoria krajobrazu, która stanowi jeden z kluczy docierania do znaczeń i sensów fotografii składających się na wystawę "Śladami pamięci" Tomasza Mielecha, przynależy do świata natury
i kultury, łącząc w sobie zarówno materialną postać, na którą składają się kształty poszczególnych kamieni, gór czy dróg, jak i niewizualne aspekty związane z pamięcią, doświadczeniami, emocjami oraz relacjami społecznymi wynikającymi z określonych sposobów jego zamieszkiwania (Ingold 1993). Niegdyś kojarzony głównie z malarstwem i walorami statystycznymi, aktualnie postrzegany jest jako asamblaż ludzi, środowiska, materii (Majbroda 2019), który zmienia swoją postać pod wpływem procesów klimatycznych, ekonomicznych, społecznych i technologicznych (Cosgrove, Daniels 1988: 1–10). Zreifikowaną postać krajobrazu zdynamizowała również koncepcja George’a Simmela, który jego statycznej formie, pojmowanej w kategoriach zaledwie scenerii lub tła życia społecznego, przeciwstawił holistyczne ujęcie, postrzegając krajobraz jako relacyjną całość złożoną z różnorodnych elementów, która podczas percepcji wyłania się in statu nascendi, będąc „splotem tego, co dane, i tego, co jest naszą kreacją” (Simmel 2006: 297).
Krajobrazy Górnych Łużyc rozpościerające się na Dolnym Śląsku funkcjonują w postaci złożonych relacji łączących ludzi, środowisko, węgiel brunatny oraz materialne przejawy systemu energetycznego opartego na wydobyciu tego surowca. Ich aktualne obrazy „kształtowane są na przecięciu infrastruktur, technologii, środowiska architektonicznego oraz różnych praktyk społecznych, kulturowych, a także politycznych reżimów, które nimi rządzą” (Haarstad, Wanvik 2016: 433). Przeobrażenia transnarodowego krajobrazu Górnych Łużyc rozciągającego się ponad granicami Polski, Czech
i Niemiec stanowią wyrazisty przykład transformacji krajobrazu kulturowego w wydobywczy
i energetyczny (Strauss, Rupp, Love 2013), którego symbolem jest kopalnia i elektrownia „Turów” wraz z odkrywką węgla brunatnego, zwałowiskiem zewnętrznym i hałdami wkomponowanymi
w naturalne ukształtowanie tego regionu. Współczesne przestrzenie Górnych Łużyc to także wysiedlone wsie, w których rozgościła się natura, wdzierając się do pozostawionych domów, oplatając roślinnością ruiny budynków – pozostałości dawnego życia w tych miejscowościach. Krajobrazy tych miejsc nie funkcjonują już jako określone widoki, ale jako wyobrażone światy, w których ludzie uczestniczą
w globalnych procesach związanych z dyslokacjami i wykorzenieniem z morfologicznie rozumianej tradycji i tożsamości (Appadurai 2005: 52).
Wokół kopalni i elektrowni „Turów” ukształtował się krajobraz antropogeniczny – zmieniony przez człowieka – oraz tzw. krajobraz energetyczny związany z przeobrażeniami środowiska w procesie wydobywania węgla brunatnego i rozwijania industrialnej infrastruktury. W latach 1786-1820 w tzw. Worku Turoszowskim funkcjonowało dziesięć małych podziemnych kopalń, natomiast pierwsza kopalnia odkrywkowa powstała we wsi Zatonie w 1790 roku. W XIX wieku działało w tym regionie sześćdziesiąt dziewięć niewielkich odkrywek, z których większość nie przetrwała do XX w. (Holinka 2002: 3-4). Te spośród nich, które kontynuowały swoją działalność, od 1904 roku współtworzyły Towarzystwo Akcyjne Herkules, w ramach którego rozpoczęto przemysłową eksploatację złóż węgla brunatnego, a już w 1911 r. w miejscowości Hirschfelde utworzono nowoczesny kompleks wydobywczo-energetyczny z kopalnią, elektrownią, brykietownią i warsztatem. Po II wojnie światowej,
a dokładnie w 1947 roku, w konsekwencji wyznaczenia nowych granic, region został podzielony na część czeską, niemiecką i polską, co spowodowało rozbicie wspomnianego kompleksu na elementy, które znalazły się w granicach różnych państw. Kopalnia węgla brunatnego „Turów” (zwana pierwotnie „Graniczną”), aktualnie druga co do wielkości po Bełchatowie i Koninie, znalazła się w rękach administracji polskiej na mocy Orzeczenia nr 3 Ministra Przemysłu i Handlu (Dobrzyński, Skrzęta 1998: 34).
Do 1961 roku przemysł wydobywczy rozwijany w tym regionie miał transnarodowy charakter, ponieważ węgiel wydobywany po stronie polskiej był spalany w elektrowni, która pozostała po stronie niemieckiej. W 1958 roku kopalnię rozbudowano, a w jej bliskim sąsiedztwie rozpoczęto budowę elektrowni, w której do dzisiaj spalany jest wydobywany w „Turowie” węgiel brunatny. W wyniku decyzji ówczesnych władz, by wykorzystując bogate złoża węgla brunatnego, rozwijać kompleks Turów i infrastrukturę usługową wokół niego, na początku lat. 60. powstał Turoszowski Okręg Przemysłowy (Bronsztejn 1966:1). W czasach PRL-u „Turów” był tzw. pokazową polską inwestycją, „kolebką polskiego górnictwa odkrywkowego” (Szwarnowski 1996: 4). Skala tego przedsięwzięcia miała nie tylko wyjątkowy wymiar ekonomiczny, lecz także środowiskowy, inżynieryjny, technologiczny i społeczny. Rozwój i powiększanie kompleksu stanowiły priorytetowy cel nie tylko lokalnych decydentów, lecz także ówczesnych władz państwowych, a inwestycja była postrzegana jako symbol możliwości w zakresie industrializacji kraju. Ze względu na skalę tego przedsięwzięcia
i znaczenie okręgu dla rozwoju gospodarczego państwa zarówno władze lokalne, jak i krajowe czyniły starania, by pozyskać ludzi do pracy w kompleksie wydobywczo-energetycznym oraz w rozwijających się wokół niego branżach, przede wszystkim w mechanice (Warsztaty Naprawcze KWB „Turów”),
w budownictwie i transporcie (Zakład Transportu i Sprzętu Technologicznego) (Holinka 2002: 6). W tym samym czasie w gminie Bogatynia rozwijał się przemysł włókienniczy (Zakłady Przemysłu Bawełnianego „Doltex”), który powstał w procesie łączenia małych zakładów włókienniczych funkcjonujących dotąd w regionie w miejscowościach takich jak Wigancice, Markocice, Trzciniec, Sieniawka i Opolno-Zdrój.
Od końca lat 50. XX w. do regionu przybywali poszukujący pracy ludzie z różnych części kraju;
w pierwszym okresie byli to robotnicy zainteresowani pracą w kopalni „Turów”, a także ludność napływowa znajdująca zatrudnienie w nowopowstałych gałęziach wokół kopalni, elektrowni oraz
w przemyśle chemicznym i spożywczym. W wyniku migracji ekonomicznych zaludniały się okoliczne wsie.
Budowa kombinatu wiązała się z ingerencją w dotychczasową topografię tego obszaru i rearanżacją środowiska naturalnego w złożony asamblaż surowców, materii, bytów geologicznych, sieci hydrograficznej, elementów industrialnej infrastruktury i technologii wprawiany w ruch działaniem człowieka i maszynerii. Począwszy od lat 60. XX w. przestrzenie wielu miasteczek i wsi tzw. Worka Turoszowskiego ulegały przemianom na skutek bezpośredniego sąsiedztwa odkrywki oraz zwałowiska zewnętrznego, wyludniając się, ulegając tzw. czyszczeniu przestrzennemu (zob. Herzfeld 2016), a ich mieszkańcy doświadczali wywłaszczeń i przesiedleń, opuszczając swoje dotychczasowe miejsca życia. Proces wywłaszczania i dyslokacji mieszkańców wsi Turoszów oraz okolicznych miejscowości rozpoczął się w 1958 r., powodując, że „znikały miejscowości wraz z kościołami, cmentarzami
i zabudowaniami. Znikały również lasy, pola uprawne i sady” (Szpotański 2019: 120). Pozostały po nich ślady w postaci szczątków zabudowy, fragmentów budynków, które przetrwały wśród kolonizującej je roślinności.
Aktualnie niektóre wsie, jak np. Turoszów, Rybarzowice, Wigancice Żytawskie nie istnieją jako miejscowości o określonej topografii, jednak nadal znajdują się na mapach regionu jako punkty leżące w tzw. Worku Żytawskim. W bezpośrednim sąsiedztwie odkrywki usytuowane jest Opolno-Zdrój; niegdyś było to miasteczko zdrojowe z pięknymi domami przysłupowymi, wodami zdrojowymi, okazałą lipową aleją spacerową, złożami leczniczej borowiny, zadbanym parkiem i okazałym basenem letnim. Wszystko to należy do czasu minionego; obecnie Opolno usytuowane na Trójstyku, na pograniczu polsko-czesko-niemieckim niszczeje i trwa w zawieszeniu, z realną groźbą pochłonięcia przez powiększającą się odkrywkę węgla brunatnego. Niszczeją w nim niegdysiejsze budynki zdrojowe i domy przysłupowe; część z nich jest wykupowana przez kopalnię w związku z lokalizacją złóż.
W tym naprzemiennym rytmie osiadłości i przymusowej mobilności historia zatacza koło, gdyż współcześni mieszkańcy i mieszkanki tych miejscowości opuszczają często domy, których nie budowali ich przodkowie, lecz społeczność niemiecka, która po II wojnie światowej została z tych terenów wysiedlona.
*
Fotografie Tomasza Mielecha, zamykające w kadrach wybrane miejscowości Górnych Łużyc,
w oszczędny w wyrazie, a jednocześnie niezwykle sugestywny sposób, pokazują różne aranżacje krajobrazu tego regionu: wysiedlone wsie, opuszczone budynki, popadające w ruinę domy przysłupowe, stanowiące ważny element dziedzictwa kulturowego Trójstyku. Zamknięte w tych obrazach krajobrazy – naturalne i kulturowe – zakumulowują w sobie zastane warunki środowiskowe, określone polityki ekonomiczne i rozpoznawalne topografie. Odzwierciedlają także wielorakie, relacyjnie ujęte interakcje między światem ludzkim i więcej-niż-ludzkim (Majbroda 2021). Ten pierwszy nie znajduje w zawartych tu fotografiach swojej antropocentrycznej reprezentacji, gdyż przestrzenie uchwycone przez Autora to krajobrazy bez ludzi, choć nie oznacza to, że są to miejsca pozbawione ludzkiej pamięci, nastrojów i emocji. Świat więcej-niż-ludzki symbolizują opustoszałe domy, ruiny budynków, nadgryzione zębem czasu elementy architektoniczne, a także wszechobecna przyroda – niebo, słońce, drzewa i wszechobecne rośliny będące niemymi świadkami historii
i przeobrażeń tych miejsc. Świat Górnych Łużyc, na którego swoistą synekdochę składają się zaprezentowane w Albumie fotografie, trwa w swoistym zawieszeniu, rozpięty między różnymi skalami i temporalnościami – przeszłością i niewiadomą przyszłością, której kształty rysują się na horyzoncie
w transformacyjnym procesie dekarbonizacji i rekultywacji obszaru Górnych Łużyc.
Katarzyna Majbroda
Katedra Etnologii i Antropologii KulturowejWydział Nauk Historycznych i PedagogicznychUniwersytet Wrocławski
Bibliografia
Appadurai A. (2005). Nowoczesność bez granic. Kulturowe wymiary globalizacji, przeł. Z. Pucek, Kraków: Universitas.
Bronsztejn S. (red.) (1966). Rozwój społeczno-gospodarczy turoszowskiego okręgu przemysłowego w latach 1960-1968. Wojewódzki Urząd Statystyczny we Wrocławiu, Zeszyt 14.
Cosgrove D., Daniels, S. (1988). Introduction. Iconography and Landscape. W: D. Cosgrove, S. Daniels (red.), The Iconography of Landscape. Essays on The Symbolic Representation, Design and Use of Past Environments (s. 1–10). Cambridge: Cambridge University Press.
Dobrzyński Z., Skrzęta A. (1998). Kopalnia Węgla Brunatnego „Turów”, Bogatynia: KWB „Turów’.
Haarstad H., Wanvik T.J. (2017). Carbonscapes and Beyond: Conceptualizing the Instability of Oil Landscapes. “Progress in Human Geography”, 41(4) 432–450.
Herzfeld M. (2016). Siege of the Spirit. Community and Polity in Bangkok. Chicago: University of Chicago Press.
Holinka Z. (2002). Historia węglem pisana. „Węgiel Brunatny”. Biuletyn Informacyjny Producentów Porozumienia Producentów Węgla Brunatnego. Wydanie Specjalne, s. 3–4.
Ingold T. (1993). The Temporality of The Landscape. “World Archaeology”, 25, 152–174.
Majbroda K. (2019). W relacjach, sieciach, splotach asamblaży. Wyobraźnia antropologii społeczno-kulturowej wobec aktualnego. Wrocław: Oficyna Wydawnicza Atut.
Majbroda K. (red.) (2021). Etnografia transrelacyjna. Poznanie i praxis w świecie ludzi i bytów poza-ludzkich. Wrocław: Katedra Etnologii i Antropologii Kulturowej UWr.
Simmel G. (2006). Filozofia krajobrazu. W: G. Simmel, Most i drzwi. Wybór esejów, przeł. M. Łukasiewicz, Warszawa: Oficyna Naukowa.
Strauss S., Rupp S., Love T. (eds.) (2013). Cultures of Energy: Power, Practices, Technologies. Walnut Creek, CA: Left Coast Press.
Szwarnowski A. (1996). Działania modernizacyjno-odtworzeniowe i proekologiczne w KWB „Turów” w latach 1991-1995. W: Seminarium. Programy działań technicznych i ekologicznych w Elektrowni i Kopalni Turów oraz odbudowa ekologiczna regionu (s. 4–12). Warszawa: ARW „dima”.